niedziela, 26 maja 2013

Cztery i pół oktawy czystej magii, czyli GACKTozofia stosowana - wg CAT, czyli mnie :-))

   Nie zamierzam przytaczać tu biografii, jeśli jednak ktoś chciałby poznać historię tego fascynującego człowieka, polecam blogi Miriel  tutajtutaj . Prawdziwe, cenne kompendium wiedzy na temat GACKTa.
Ja natomiast opiszę obecność Gackto w moim życiu ...i będzie bardzo subiektywnie :) 
   GENESIS (nomen - omen, ale jeszcze nie ten :) )
   Kto raz zanurzył się w świecie Final Fantasy VII i pokochał go tak, jak mnie się to zdarzyło, ten zrozumie, czym była informacja o projekcie, a potem powstanie filmu "Advent Children" . Pamiętam, jak wiosną 2006 polowałam na film w sieci, ponieważ polska premiera DVD (a jestem szczęśliwą posiadaczką dwupłytowego wydania) miała mieć miejsce dopiero w lipcu.
   Zobaczyć jeszcze raz ukochane postaci, w nowych odsłonach, tak realistyczne i najzwyczajniej w świecie piękne. To było coś. I jeszcze mój ubóstwiany schizol mówiący głosem Takahiro Sakurai. I gdzieś zasłyszana ploteczka, że Tetsuya Nomura stworzył Clouda wzorując się na japońskim muzyku o dość egzotycznie dla mnie brzmiącym pseudonimie GACKT. 
Zobaczyć prawdziwą, oddychającą wersję ukochanej postaci? Nie potrzebowałam większej zachęty, zaczęłam szukać.
   NA POCZĄTKU BYŁ CHAOS...
i wyprawa do "wyroczni Googla " (czyli trudne początki kosmicznej fascynacji)  :)
Pierwsze wyniki i od razu trafiłam na "Vanillę". Pechowo! Dla mnie, dzieciny wychowanej na Metallice, Slayerze, w otoczeniu prawdziwych twardzieli, był to troszkę niefortunny strzał. Pierwszy look i co widzę? Śliczna, no - piękna twarz przyczepiona do wijącej się blond chudziny. WTF!! O bogowie, co to za "tęczowy" perwert?!  W całym tym szoku, nie zwróciłam uwagi na dzwięk wydostający się z głośników, mojego wysłużonego kompa - błąd! Myślę sobie - nie, to się nie dzieje naprawdę. Próbuję jeszcze raz.
   I jeżeli istnieje miłość od pierwszego dźwięku, to właśnie mi się przytrafiła. Pierwsze słowa "Rain" i wpadłam - jak śliwka w kompot, małpa w pomidory, czy co tam jeszcze.
Jeśli anioły miałyby kiedykolwiek fizyczną formę, mówiłyby głosem GACKTa. Jeżuniu malusieńki, ale mnie trzasnęło. Nigdy wcześniej, i nigdy później, chociaż od tego momentu mija właśnie siedem lat, nie zdarzyło mi się tak zauroczyć samym tylko głosem, tym bardziej, że słowa były (i dalej są) całkowicie dla mnie niezrozumiałe. To tak jakby ktoś rzucił na mnie czar, ciepły, aksamitny wręcz, urok. 
I to właśnie, ten wspaniały głos (gdzieś, kiedyś, wyczytałam, że jest to wspomniana w tytule posta, cztero i pół oktawowa skala) sprawił, że moja rzeczywistość od tej chwili nabrała egzotycznych, azjatyckich rysów.
   Z KTÓREGO WYŁONIŁ SIĘ ŚWIAT...
a świat ten nosi niebieskie szkła kontaktowe, regularnie zmienia kolor i długość włosów, oraz ilość kolczyków, pierścieni i bransoletek. Jedno tylko jest stałe i niezmienne. Kolejnym powodem, by szanować GACKTa, jest jego wewnętrzna siła. Coś co fascynuje mnie równie mocno, jak jego głos.
   Ludzie potrzebują autorytetów, kogoś kogo mogliby potraktować jako wzór do naśladowania. W dzisiejszych czasach nie jest to łatwe.  Sama jestem istotą o bardzo silnej osobowości i naprawdę trudno jest mi w jakiś sposób zaimponować. I na pewno nie będzie to strona materialna czyjejś egzystencji ;-) Pieniądze można stracić w jednej chwili, władza może zostać odebrana w mgnieniu oka. Najważniejsza w życiu jest siła, która pozwala przezwyciężać przeciwności losu. Widziałam milionerów, leżączych po udarze na szpitalnych łóżkach i jedyne, co mogli zrobić, to wybełkotać " iiiee, kufffa". Widziałam też ubogich, lecz tylko ciałem ludzi, którzy z zaparciem, siłą woli i ogromną pracą połączoną z bólem, wracali do sił i sprawności. GACKT, którego twórczość wpisana jest w moje życie przez ostatnie lata również taką posiada. Jego pomysły, dokonania, słowa, jego poświęcenie dla fanów a nawet wybory jakich dokonuje. Jest On dla mnie połączeniem siły, zdolności i piękna. Jeśli istnieje ktoś bliski ideału, to właśnie On. A bywały również takie chwile w moim życiu, kiedy myśląc "niee! Gacław by się nie poddał" przestawiałam wszystko na właściwe tory i świat na powrót nabierał sensu. :)
















 I na koniec moje bardzo, bardzo ulubione:

   Pisząc ten "GACKTelaborat" mam na myśli jego zewnętrzny wizerunek, to co chce okazać publicznie. Zupełnie nie interesuje mnie jego życie osobiste, ta sfera, którą chce zachować tylko dla siebie. Debilne informacje, pojawiające się cyklicznie w durnych magazynach, nie interesują mnie zupełnie.
   W poście wykorzystuję również kilka fotek ulubionych "GACKTowersji" znalezione w sieci.  Nie jestem ich autorem ;)
   A teraz pozostaje mi już tylko cieszyć się kolejnymi pomysłami GACKTa wysyłając w zamian całe zapasy KiAi jakie posiadam, by mógł zrealizować wszystkie plany, jakie założył ....chyba będę po tym bardzo zmęczona ;))

7 komentarzy:

  1. Hm, hm, hm... :-))) zgodziłabyś się na opublikowanie swojego artykułu na stronie http://gackt-poland.blogspot.com/? :-)) ciekawie się czyta taką osobistą relację z poznawiania Gackto i wpadania w jego świat :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie post pisany był pod wpływem chwili, na tzw. kolanie :-) Jest trochę chaotyczny i czasem przypomina bełkot. Często mi się to zdarza, kiedy próbuję wyrazić zbyt wiele na raz. ;-) Ot, taki mój feler. Musiałabym trochę nad nim popracować. Ale ogólnie? Dlaczego nie?

      Usuń
    2. To ja bym była tym tekstem zainteresowana ^^. Byłoby miło, gdybyś przygotowała go na stronę o G :-). Wydaje mi się, że ten tekst nie potrzebuje wielu poprawek :-). Jedynie tylko, że wolałabym go umieścić z może jednym zdjęciem, żeby zdjęcia nie odwracały uwagi od tekstu ;-)

      Usuń
    3. Pamiętasz o mnie? ;-)

      Usuń
    4. Oj! Pamiętam, pamiętam. :-)) Obiecuję, że najpóźniej w weekend otrzymasz poprawioną wersję. :-) Moja doba jest stanowczo zbyt krótka. Szkoda,że nie potrafię funkcjonować jak mr "G"

      Usuń
    5. Miriel, post gotowy. Podaj proszę adres pod który będę mogła go wysłać. :-)

      Usuń
    6. ame.to.umi.blog @ gmail.com :-)))) Dzięki!

      Usuń